środa, 22 maja 2013

Rozdział 3

Po odjechaniu policji poszłam do schowka po 3 śpiwory, bo wiedziałam, że dziewczynom będzie zimno tylko w kocach. Przyniosłam i rozłożyłam na czystej podłodze przed telewizorem. Ściągnęłam małe poduszki z kanapy i położyłam przy ścianie. 
- Złaźcie, wyciągnę duże poduszki i usiądziecie.
Zeszły i wyciągnęłam trzy największe poduchy. Położyłam na każdym śpiworze po jedną, chwyciłam za telefon i wybrałam numer do mamy. Po kilku sygnałach mama odebrała.
- Mamo słuchaj, jakie tu się działy rzeczy…
Po długiej rozmowie, doszłam to celu.
- Mamo, dzisiaj będziemy nocowały na stajni. Okej?
- Będziemy czyli?
- Ja, Vanessa i Nessie. – Rzuciłam od niechcenia
- No okej. To do zobaczenia jutro.
- No pa – Krzyknęłyśmy razem.
Odłożyłam telefon na mały stoliczek i wzięłam pilot.
- To co dziewczyny, może by tak horror.
- Jasne. – Odparły razem
Przeszukałam wszystkie kanały i trafiłam na nasz najlepszy film „Ty będziesz następna”. Weszłyśmy w śpiwory i oparłyśmy się o poduszki, odłożyłam pilot i zaczęliśmy oglądać. Nie obyło się bez krzyków i zamykania oczu. Wyszłam około 1:00 gdy skończył się horror, żeby pozamykać i pozałatwiać wszystkie rzeczy. Zamknęłam siodlarnie, kantorek, stajnie, schowek i pomieszczenie gdzie były szafki, zawołałam Gretę. Powiedziałam jej, że ma pilnować bardzo dokładnie, czy ktoś przypadkiem nic nie ukradnie. Zawołałam szczeniaczka Rooki i wzięłam ją na ręce. Poszliśmy w stronę domku, wypuściłam tam na ziemię szczeniaka i zgasiłam wszystkie palące się światła na stadninie. Wyciągnęłam z szafki gruby koc, wodę mineralną i karmę. Rozłożyłam koc, tak aby Rooki było wygodnie, położyłam obok tego miseczki, nalałam wodę i wsypałam karmę. Odwróciłam się i dziewczyny czekały już na mnie w śpiworach. Zrobiłam to co one i przytuliłam się do poduszki. Około 5:00 obudził mnie budzik.
- Dziewczyny, karmienie. – Powiedziałam budząc je z lekką chrypką.
- Jakie karmienie, daj nam spać.  – Odparła Vanessa
- Wstajemy! – Krzyknęłam i wytargałam je ze śpiworów. Założyliśmy buty, długie spodnie i polary. Niby lato, ale o tej porze zimno jak nie wiem. Wzięłam klucz i wyszłyśmy. Otworzyłam stajnie, wszystkie konie jeszcze smacznie spały. Nałożyłam do taczki owsu, a dziewczyny poszły po wiaderka. Sypałyśmy każdemu koniowi. Potem wzięłam siano i dałam każdemu koniowi do jedzenia. Odstawiłyśmy wszystkie już niepotrzebne rzeczy i wróciłyśmy do małego domku. Zdjęłyśmy swetry i buty,  rozpaliłam kominek. Dziewczyny włączyły kanał muzyczny, nawet nie zwróciłam uwagi jaki. Leciało akurat Gangnam Style. Oczywiście jak idiotki zaczęliśmy tańczyć. Kiedy się skończyła piosenka, smutno nam się zrobiło, ale oj tam. Wyłączyłam telewizor i wyszłam już na dwór w bryczesach i oficerkach. Poszłam do szafek, wzięłam ze sobą lonże i bat oraz kantar. Oprócz bata wszystko było w kolorach niebieskiego. Weszłam do boksu, założyłam kantar Szafirowi i wyszłam idąc obok niego. Chodziłam z nim, aż doszłam do kółka, założyłam lonże zaczęłam od stępu, potem kłus i galop. Ułożyłam mu przeszkody. Skakał przez nie jak nigdy na lonży, potem przybliżyłam go do siebie i wsiadłam na niego. Trzymając się grzywy zaczęłam galopować. Przeskoczyłam przez najmniejszy płot w całej stajni i zaczęłam biec do niedalekiego jeziorka. W połowie drogi zorientowałam się, że nie powiedziałam nic o tym dziewczyną. Dojechaliśmy do jeziorka. Zeszłam i poszłam z Szafirem do letniej wody. Ogier zamiast iść posiedzieć w wodzie, zajął się niedaleką od jeziora trawą. Popłynęłam do małej wysepki, zanurzyłam się i wróciłam do brzegu. Weszłam na Szafira i pokłusowałam prosto do stadniny. Dziewczyny czyściły swoje konie. Dojechałam do boksu i zeskoczyłam z grzbietu konia. Zdjęłam mu poidło i weszłam do środka boksu. Podziękowałam za dzisiejszy, mały teren. Zdjęłam mu kantar i wyszłam wieszając na drzwiach boksu kantar. Doszłam do dziewczyn i zaczęła się rozmowa.
- Gdzieś ty była. – Zapytała siadając na drągu Van
- A tu i tam.
- Kiedy przyjedzie Twoja mama?
- Jeszcze nie przyjechała? – Powiedziałam wyjmując mój telefon z kieszeni.
Po kilku sygnałach mama odebrała.
- Mamo kiedy przyjedziesz na stajnie?
- Słuchaj kochanie, muszę pozałatwiać różne sprawy, być może nie będzie mnie dzisiaj na stajni.
- A jak będą jazdy?
- Poprowadzicie je same.
- Dobra Pa.
- Pa kochanie.


1 komentarz:

  1. Cudnee! Masz talent!;)) I widać, że bardzo dobrze się umiesz zajmować końmi i świetnie jeździsz! Powinnaś zostać pisarką! Świetnie ! Pieknie!!

    OdpowiedzUsuń