- No bo…
Przywiązaliśmy te dwa fryzy, Nestora i Iskierkę do koniowiązu i poszliśmy po
szczotki, wracamy, a tu ich nie ma. Widocznie pogalopowały w waszym kierunku.
- Skąd wiesz, że w naszym?
- Widziałam rozwiane grzywy na górce.
- Dobra, zajmiemy się tym.
- Trzymajcie się. Pa.
- Pa.
Pokazałam rękom Vannesie, że ma jechać za mną. Pocwałowałyśmy dłuższą chwilkę, aż zauważyłam dwa pasące się konie na łące. Zeskoczyłam z konia i zadzwoniłam do Nessie, żeby przyjechała czym prędzej za górkę z Zefirem, oraz aby powiadomiła moją mamę i wujka, że fryzy się znalazły.
- O matko, ulżyło mi. – Powiedziałam
- No mnie też. Wiesz ile takie konie kosztują, a w dodatku są na wyścigi i skoki wytrenowane. – Powiedziała Van
- O Nessie jedzie!
Nessie dojechała, zeszła z konia i zdziwiona pyta.
- Vanessa, skąd ty tu?
- A wiesz, przyjechałam na miesiąc.– Powiedziała z uśmiechem Van
Przytuliły się, że aż żal było je rozłączać.
- Dobra dziewczyny koniec. Trzeba je jakoś zaciągnąć do stajni.
- Ja wezmę Nestora i Zefira. – Powiedziała Nessie
- Okej. To ja lepiej wezmę Szafira i Zachnika.
- No to mi zostanie Iskierka.
Wzięłyśmy konie za wodze i kantary i wyruszyłyśmy w stronę stadniny. W między czasie rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Doszliśmy do stajni po 15 minutach, zmachane, bo przecież, który koń by na łące nie chciał by jeść trawy, pewnie żaden. Podarowałyśmy mamie Nestora i Iskierkę i poszliśmy do koniowiązu. Przywiązaliśmy konie do drąga i po kolei poszliśmy do szafek po szczotki.
- Wiecie co, to wydarzenie dzisiaj mnie niepokoi. Nie rozumiem, jak konie fryzyjskie mogły się odplątać z zacisku uwiązu, same! – Powiedziałam
- Wydaje mi się, że to może być czyjaś sprawka. – Powiedziała Van
- Możliwe. Wiecie co? Jutro pojedziemy razem w teren. Zobaczymy, może za kozami, może za łąką, ktoś jest. – Odpowiedziała na nasze wypowiedzi Nessie
- Tak dziewczyny, zabawmy się w detektywów. - Zażartowałam
- No może nie w detektywów, ale musimy coś z tym zrobić. – Powiedziała żartobliwie Vanessa
Wyczyściliśmy konie i dałyśmy je na padok. Od razu się wytarzały, więc nie warto było ich czyścić. Weszłam na wybieg, a dziewczyny poszły do wnętrza stajni. Złapałam Szafira za kantar i powiedziałam „Stój”, a dziwo Szafir ani drgnął. Wzięłam garść trawy, zacisnęłam dłoń i włożyłam rękę między przednie nogi konia. Ogier ładnie ukłonił się. Dostał w nagrodę trawę i ze zmęczenia położył się na łące. Wykorzystałam te chwilę i zrobiłam mu kilka zdjęć. Usiadłam przy nim i jakby rozumiał co mówię i czuję, nie wstawał. Tak mi było na nim gładko i miękko, że ze zmęczenia oparłam się o jego bok i zasnęłam. Obudziłam się około 22. Zauważyłam, że jest już ciemno i nie ma już ani Zachnika, ani Zefirka na padoku. Wstałam i obudziłam Szafira. Wszędzie było ciemno, jedyny blask świecił z mojego telefonu. Wyszłam z wybiegu i wprowadziłam ogiera do boksu. Zdążyłam zobaczyć jak się kładzie. Wlałam do wiaderka wodę i przelałam ją do poidła Szafira. Zauważyłam, że nie ma nic w żłobie, więc poszłam na koniec stajni. Wzięłam wiaderko owsa i wsypałam mu do żłoba. Poszłam tam, gdzie świeciło się jasne światełko, otworzyłam drzwi, a tam na kanapie siedzą Van i Nessie.
- Czemu mnie nie obudziłyście?
- Tak słodko spaliście.
- Tak, tak. Czyli rozumiem, że dzisiaj się rozgościłyście i śpimy na stajni.
- Dokładnie.
- Gdzie śpimy?
- W kantorku albo tutaj.
- Tutaj.
- Dobra.
- Dziewczyny idę przynieść koce i śpiwory.
- Co ty oszalałaś, jakie śpiwory, 3-4 koce wystarczą.
- Okej jak chcecie.
Wyszłam za drzwi i zauważyłam ciemną postać przenikającą przez drzewa. Szybko weszłam do środka.
- Dziewczyny, ktoś. – Przełknęłam ślinę – Ktoś jest na dworze.
- Co. – Krzyknęły poderwane
- Cicho, zgłupiałyście. Zgaście ten telewizor.
Poszukując pilota zauważyłam jak „czarna postać” próbuje dostać się do kantorka
- Dziewczyny weźcie to. – Powiedziała Nessie podając nam : gaśnicę, łopatę i grabie.
Wyszliśmy cicho z małego domku i kierując się do kantorka otworzyłam budę od Grety, owczarka niemieckiego, która powinna być wypuszczona na noc.
- Bierz go! – Powiedziałam pół szeptem
Greta pobiegła i przewróciła człowieka. Podbiegłyśmy i krzyczeliśmy:
- Kim jesteś!
- Vanessa dzwoń na policję szybko!
Van zadzwoniła na policję. Radiowóz przyjechał dość szybko. Komisarz powiedział nam, że był to przestępca, który kradł konie. Już wtedy wiedzieliśmy, kto odwiązał konie fryzyjskie.
- Skąd wiesz, że w naszym?
- Widziałam rozwiane grzywy na górce.
- Dobra, zajmiemy się tym.
- Trzymajcie się. Pa.
- Pa.
Pokazałam rękom Vannesie, że ma jechać za mną. Pocwałowałyśmy dłuższą chwilkę, aż zauważyłam dwa pasące się konie na łące. Zeskoczyłam z konia i zadzwoniłam do Nessie, żeby przyjechała czym prędzej za górkę z Zefirem, oraz aby powiadomiła moją mamę i wujka, że fryzy się znalazły.
- O matko, ulżyło mi. – Powiedziałam
- No mnie też. Wiesz ile takie konie kosztują, a w dodatku są na wyścigi i skoki wytrenowane. – Powiedziała Van
- O Nessie jedzie!
Nessie dojechała, zeszła z konia i zdziwiona pyta.
- Vanessa, skąd ty tu?
- A wiesz, przyjechałam na miesiąc.– Powiedziała z uśmiechem Van
Przytuliły się, że aż żal było je rozłączać.
- Dobra dziewczyny koniec. Trzeba je jakoś zaciągnąć do stajni.
- Ja wezmę Nestora i Zefira. – Powiedziała Nessie
- Okej. To ja lepiej wezmę Szafira i Zachnika.
- No to mi zostanie Iskierka.
Wzięłyśmy konie za wodze i kantary i wyruszyłyśmy w stronę stadniny. W między czasie rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Doszliśmy do stajni po 15 minutach, zmachane, bo przecież, który koń by na łące nie chciał by jeść trawy, pewnie żaden. Podarowałyśmy mamie Nestora i Iskierkę i poszliśmy do koniowiązu. Przywiązaliśmy konie do drąga i po kolei poszliśmy do szafek po szczotki.
- Wiecie co, to wydarzenie dzisiaj mnie niepokoi. Nie rozumiem, jak konie fryzyjskie mogły się odplątać z zacisku uwiązu, same! – Powiedziałam
- Wydaje mi się, że to może być czyjaś sprawka. – Powiedziała Van
- Możliwe. Wiecie co? Jutro pojedziemy razem w teren. Zobaczymy, może za kozami, może za łąką, ktoś jest. – Odpowiedziała na nasze wypowiedzi Nessie
- Tak dziewczyny, zabawmy się w detektywów. - Zażartowałam
- No może nie w detektywów, ale musimy coś z tym zrobić. – Powiedziała żartobliwie Vanessa
Wyczyściliśmy konie i dałyśmy je na padok. Od razu się wytarzały, więc nie warto było ich czyścić. Weszłam na wybieg, a dziewczyny poszły do wnętrza stajni. Złapałam Szafira za kantar i powiedziałam „Stój”, a dziwo Szafir ani drgnął. Wzięłam garść trawy, zacisnęłam dłoń i włożyłam rękę między przednie nogi konia. Ogier ładnie ukłonił się. Dostał w nagrodę trawę i ze zmęczenia położył się na łące. Wykorzystałam te chwilę i zrobiłam mu kilka zdjęć. Usiadłam przy nim i jakby rozumiał co mówię i czuję, nie wstawał. Tak mi było na nim gładko i miękko, że ze zmęczenia oparłam się o jego bok i zasnęłam. Obudziłam się około 22. Zauważyłam, że jest już ciemno i nie ma już ani Zachnika, ani Zefirka na padoku. Wstałam i obudziłam Szafira. Wszędzie było ciemno, jedyny blask świecił z mojego telefonu. Wyszłam z wybiegu i wprowadziłam ogiera do boksu. Zdążyłam zobaczyć jak się kładzie. Wlałam do wiaderka wodę i przelałam ją do poidła Szafira. Zauważyłam, że nie ma nic w żłobie, więc poszłam na koniec stajni. Wzięłam wiaderko owsa i wsypałam mu do żłoba. Poszłam tam, gdzie świeciło się jasne światełko, otworzyłam drzwi, a tam na kanapie siedzą Van i Nessie.
- Czemu mnie nie obudziłyście?
- Tak słodko spaliście.
- Tak, tak. Czyli rozumiem, że dzisiaj się rozgościłyście i śpimy na stajni.
- Dokładnie.
- Gdzie śpimy?
- W kantorku albo tutaj.
- Tutaj.
- Dobra.
- Dziewczyny idę przynieść koce i śpiwory.
- Co ty oszalałaś, jakie śpiwory, 3-4 koce wystarczą.
- Okej jak chcecie.
Wyszłam za drzwi i zauważyłam ciemną postać przenikającą przez drzewa. Szybko weszłam do środka.
- Dziewczyny, ktoś. – Przełknęłam ślinę – Ktoś jest na dworze.
- Co. – Krzyknęły poderwane
- Cicho, zgłupiałyście. Zgaście ten telewizor.
Poszukując pilota zauważyłam jak „czarna postać” próbuje dostać się do kantorka
- Dziewczyny weźcie to. – Powiedziała Nessie podając nam : gaśnicę, łopatę i grabie.
Wyszliśmy cicho z małego domku i kierując się do kantorka otworzyłam budę od Grety, owczarka niemieckiego, która powinna być wypuszczona na noc.
- Bierz go! – Powiedziałam pół szeptem
Greta pobiegła i przewróciła człowieka. Podbiegłyśmy i krzyczeliśmy:
- Kim jesteś!
- Vanessa dzwoń na policję szybko!
Van zadzwoniła na policję. Radiowóz przyjechał dość szybko. Komisarz powiedział nam, że był to przestępca, który kradł konie. Już wtedy wiedzieliśmy, kto odwiązał konie fryzyjskie.
Ale bistee! :D
OdpowiedzUsuń