Odstawiłam telefon na stolik, porozmawiałam z dziewczynami i usłyszałam ciche wołanie w centrum stajni. Podeszłam do pani i powiedziałam.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry. Chciałabym wykupić spacerek.
- Spacerek tak? 5 złoty, 10 minut.
- Proszę. - Powiedziała pani, podając mi monetę
- Proszę iść założyć dziecku kask.
Podbiegłam do Van i Nessie.
- Dziewczyny chodźcie siodłać Rubina, spacerek jest. - Powiedziałam przewracając oczami.
Weszłam do siodlarni i wzięłam specjalne siodło, czaprak i ogłowie. Podeszłam do boksu, chwyciłam za kantar i wyprowadziłam na beton. Vanessa zdjęła kantar, ja założyłam ogłowie, a Nessie zajęła się siodłem. Wyprowadziliśmy go tam gdzie stała dziewczynka z mamą. Podniosłam dziewczynkę i ona wsiadła na kuca. Wzięłam ją na maneż. Podałam wodze Nessie i wróciłam do stajni. Usłyszałam wesołe rżenia w środku. Weszłam i zauważyłam, jak Szafir, Zachnik i Zefir latają po boksach.
- Wyprowadzimy je na łąkę. Przyda im się trochę świeżej trawy.
- Lecą po uwiąz dla Zachnika.
- Dobra leć, ja w tym czasie wezmę Szafira
Nie zakładając mu kantaru otworzyłam boks i wyszłam z nim. Ogier szedł obok mnie. Ufałam mu lecz bałam się ponieważ, nie byłam pewna czy nie ucieknie do owsu czy do trawy. Lecz on trącił mnie nosem i wiedziałam, że mogę mu ufać. Wypuściłam go na padok. Wracając do wnętrza stajni, zauważyłam Nessie prowadzącą spacerek i Vanessę trzymającą uwiąz od Zachnika. Podeszłam do Rooki i zaczęłam się z nią bawić, było przy tym pełno śmiechu, turlałam się wraz z nią, gdy nagle Grata wybiegła ze swojej budy i pobiegła w stronę wjazdu na stajnie. Przyjechał Mateo do swojej klaczy i źrebaka. Wyszłam mu na przywitanie.
- Cześć stary.
- Cześć! - Krzyknął machając ręką w moją stronę
- Przyszedłeś do Seliny?
- No a do kogo? - Zażartował
Poszliśmy razem do stajni, gdzie widziałam radosną Selinę śmigającą po boksie. Mateo otworzył boks, a klacz sama do niego podeszła.
- Jak tam Twój źrebaczek - Powiedział głaszcząc Selinę po pysku
Gdy Mateo mi pozwolił weszłam do boksu. Zaczęłam się ze źrebakiem bawić, nie przeszkadzało to matce. Wręcz przeciwnie. Pozwalała mi się z nią bawić. Głaskałam i drapałam ją wszędzie, po brzuch, za uszami. Cały czas trąciła mnie nosem. Przypomniało mi się, że Nessie powinna już skończyć spacerek. Wyszłam ostrożnie z boksu i zawołałam ją. Nessie przyszła i rozsiodłała Rubina, zatem ja wróciłam do źrebaka. Mateo mi kiedyś powiedział, że jak Sara dorośnie, będę mogłam się nią opiekować. Przywiązałam się do niej, a ona do mnie. Czułam, że ta mała istotka potrzebuje mojego towarzystwa. Kiedy beztrosko się dalej z nią bawiłam usłyszałam głos Vanessy.
- Kaya. Szybko.
- Co szybko, co się stało. - Gwałtownie się podniosłam
- Szafir wyskoczył z padoku.
- Co?! - Krzyknęłam poddenerwowana.
- Szybko! Nie zwlekajmy.
Pobiegłam za Van i ujrzałam Szafira idącego za pewną osobą. Krzyczałam, piszczałam, ale ta osoba nie zwracała na mnie uwagi. W końcu, przyszło mi na myśl, aby zawołać Szafira.
- Szafir. Chodź tu do mnie!
Szafir odwrócił się i pokłusował w moją stronę. Zauważyłam również, że ta osoba również za nim biegnie, tylko trochę dalej. Szybko wsiałam na Szafira, i trzymając się grzywy pobiegłam w stronę tej postaci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz