wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 2

Kiedy galopowałyśmy tak beztrosko wzdłuż rozłożystej łąki, przerwał nam mój dzwoniący telefon. Zatrzymałyśmy konie i odebrałam go. Usłyszałam wystraszony głos mamy i kiedy zapytałam co się dzieje odpowiedziała:
- No bo… Przywiązaliśmy te dwa fryzy, Nestora i Iskierkę do koniowiązu i poszliśmy po szczotki, wracamy, a tu ich nie ma. Widocznie pogalopowały w waszym kierunku.
- Skąd wiesz, że w naszym?
- Widziałam rozwiane grzywy na górce.
- Dobra, zajmiemy się tym.
- Trzymajcie się. Pa.
- Pa.
Pokazałam rękom Vannesie, że ma jechać za mną. Pocwałowałyśmy dłuższą chwilkę, aż zauważyłam dwa pasące się konie na łące. Zeskoczyłam z konia i zadzwoniłam do Nessie, żeby przyjechała czym prędzej za górkę z Zefirem, oraz aby powiadomiła moją mamę i wujka, że fryzy się znalazły.
- O matko, ulżyło mi. – Powiedziałam
- No mnie też. Wiesz ile takie konie kosztują, a w dodatku są na wyścigi i skoki wytrenowane. – Powiedziała Van
- O Nessie jedzie!
Nessie dojechała, zeszła z konia i zdziwiona pyta. 
- Vanessa, skąd ty tu?
- A wiesz, przyjechałam na miesiąc.– Powiedziała z uśmiechem Van
Przytuliły się, że aż żal było je rozłączać.
- Dobra dziewczyny koniec. Trzeba je jakoś zaciągnąć do stajni.
- Ja wezmę Nestora i Zefira. – Powiedziała Nessie
- Okej. To ja lepiej wezmę Szafira i Zachnika.
- No to mi zostanie Iskierka. 
Wzięłyśmy konie za wodze i kantary i wyruszyłyśmy w stronę stadniny. W między czasie rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Doszliśmy do stajni po 15 minutach, zmachane, bo przecież, który koń by na łące nie chciał by jeść trawy, pewnie żaden. Podarowałyśmy mamie Nestora i Iskierkę i poszliśmy do koniowiązu. Przywiązaliśmy konie do drąga i po kolei poszliśmy do szafek po szczotki. 
- Wiecie co, to wydarzenie dzisiaj mnie niepokoi. Nie rozumiem, jak konie fryzyjskie mogły się odplątać z zacisku uwiązu, same! – Powiedziałam
- Wydaje mi się, że to może być czyjaś sprawka. – Powiedziała Van
- Możliwe. Wiecie co? Jutro pojedziemy razem w teren. Zobaczymy, może za kozami, może za łąką, ktoś jest. – Odpowiedziała na nasze wypowiedzi Nessie
- Tak dziewczyny, zabawmy się w detektywów. - Zażartowałam 
- No może nie w detektywów, ale musimy coś z tym zrobić. – Powiedziała żartobliwie Vanessa
Wyczyściliśmy konie i dałyśmy je na padok. Od razu się wytarzały, więc nie warto było ich czyścić. Weszłam na wybieg, a dziewczyny poszły do wnętrza stajni. Złapałam Szafira za kantar i powiedziałam „Stój”, a dziwo Szafir ani drgnął. Wzięłam garść trawy, zacisnęłam dłoń i włożyłam rękę między przednie nogi konia. Ogier ładnie ukłonił się. Dostał w nagrodę trawę i ze zmęczenia położył się na łące. Wykorzystałam te chwilę i zrobiłam mu kilka zdjęć. Usiadłam przy nim i jakby rozumiał co mówię i czuję, nie wstawał. Tak mi było na nim gładko i miękko, że ze zmęczenia oparłam się o jego bok i zasnęłam. Obudziłam się około 22. Zauważyłam, że jest już ciemno i nie ma już ani Zachnika, ani Zefirka na padoku. Wstałam i obudziłam Szafira. Wszędzie było ciemno, jedyny blask świecił z mojego telefonu. Wyszłam z wybiegu i wprowadziłam ogiera do boksu. Zdążyłam zobaczyć jak się kładzie. Wlałam do wiaderka wodę i przelałam ją do poidła Szafira. Zauważyłam, że nie ma nic w żłobie, więc poszłam na koniec stajni. Wzięłam wiaderko owsa i wsypałam mu do żłoba. Poszłam tam, gdzie świeciło się jasne światełko, otworzyłam drzwi, a tam na kanapie siedzą Van i Nessie.
- Czemu mnie nie obudziłyście?
- Tak słodko spaliście.
- Tak, tak. Czyli rozumiem, że dzisiaj się rozgościłyście i śpimy na stajni.
- Dokładnie.
- Gdzie śpimy?
- W kantorku albo tutaj.
- Tutaj. 
- Dobra.
- Dziewczyny idę przynieść koce i śpiwory.
- Co ty oszalałaś, jakie śpiwory, 3-4 koce wystarczą.
- Okej jak chcecie.
Wyszłam za drzwi i zauważyłam ciemną postać przenikającą przez drzewa. Szybko weszłam do środka. 
- Dziewczyny, ktoś. – Przełknęłam ślinę – Ktoś jest na dworze. 
- Co. – Krzyknęły poderwane
- Cicho, zgłupiałyście. Zgaście ten telewizor.
Poszukując pilota zauważyłam jak „czarna postać” próbuje dostać się do kantorka
- Dziewczyny weźcie to. – Powiedziała Nessie podając nam : gaśnicę, łopatę i grabie.
Wyszliśmy cicho z małego domku i kierując się do kantorka otworzyłam budę od Grety, owczarka niemieckiego, która powinna być wypuszczona na noc. 
- Bierz go! – Powiedziałam pół szeptem 
Greta pobiegła i przewróciła człowieka. Podbiegłyśmy i krzyczeliśmy:
- Kim jesteś!
- Vanessa dzwoń na policję szybko!
Van zadzwoniła na policję. Radiowóz przyjechał dość szybko. Komisarz powiedział nam, że był to przestępca, który kradł konie. Już wtedy wiedzieliśmy, kto odwiązał konie fryzyjskie.

1 komentarz: